Główna Charcik Włoski Moje charciki Hodowla Handmade Teksty O mnie Kontakt

Sangue Azzurro

it all revolves around the italian sighthounds

Rezerwacja szczenięcia

Kiedy wchodzimy do sklepu na zakupy często towarzyszą nam dwa pytania. Pierwsze „Ile dany przedmiot kosztuje?”, drugie „W jakim kolorze, kroju, czy modelu?” jest to, czego szukamy. W sklepie spożywczym nieraz rozglądamy się dłużej za daną marką ulubionego smaku, w sklepie z telefonami w wyborze odgrywają ważną rolę funkcjonalności, oprogramowanie, łatwość obsługi. Innym razem, kupując droższe przedmioty, jak lodówka, czy samochód, badamy rynek, szukamy recenzji, opinii, radzimy się ekspertów, zanim dokonamy wyboru danego modelu.

W sytuacji, gdy wchodzimy do spożywczego, wybór jest prostszy: „Ile coś kosztuje?”, „Czy są nasze ulubione czipsy w czerwonym opakowaniu?” 

Dlaczego więc tak ogromna ilość zainteresowanych zakupem charcika włoskiego „wchodzi” do hodowli, niczym do sklepu spożywczego, zadając na wstępie tylko dwa pytania? „Czy jest błękitne szczenię?” oraz „Jaka cena?”

USTAWA z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt 1) mówi nam: „ Art. 1. 1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.” 

W dużym skrócie - szczenię po które Państwo się zgłaszacie żyje, ma osobowość, niepowtarzalny charakter, odczuwa strach, cierpienie, tęsknotę, miłość, zazdrość, radość, nie jest rzeczą i to szczenię zostało powołane na Świat na pewno nie dla jego koloru. Powodów do krycia jest tak wiele i tak wiele aspektów naraz analizowanych i branych pod uwagę, że nie sposób ich wymienić w tak krótkiej zakładce jak ta. Dlaczego hodowca powołał dane szczeniaki do życia, jaki stał za tym plan, pomysł? Co chciał wnieść nowego, albo wartościowego do rasy? Proszę mi wierzyć, że powodów dlaczego rodzi się dany miot (chyba, że ma miejsce wpadka, ale to już zupełnie inny temat…),  jest zazwyczaj bardzo wiele. Od edukacji hodowcy zaczynając, wędrując po rodowodach danych psów, ich badaniach genetycznych, wywiadzie środowiskowym, jak dana linia psów trzyma zdrowie, wzrost, czy niosą się w danej linii choroby genetyczne, problemy z rzepkami, czy niesie się jasne oko, albo łysienie, czy wreszcie niepożądane cechy charakteru? Hodowca zanim odbierze poród, czeka tygodniami w napięciu, a nierzadko wcześniej wiele miesięcy marząc i planując dane skojarzenie, w którym pokłada wielkie nadzieje, chce coś poprawić, zmienić, wprowadzić koniecznie do hodowli cechę, której bardzo mu brakuje, jak np. doskonałe kątowanie tylnych kończyn, czy głęboką klatkę piersiową, albo lepsze, bardziej eleganckie głowy. Nieraz suczka hodowlana jest dość żywiołowa i dominująca, dlatego hodowca poza wyglądem przyszłego tatusia będzie poszukiwał samca o bardzo stabilnym charakterze, spokojnego i łagodnego, przeprowadzając szczegółowy wywiad w kraju i za granicą.

Kolor naprawdę jest w tych wyborach sprawą drugorzędną, w zasadzie to dodatek do zdrowego, mądrego charcika.

Na początku, kupując pierwszego charcika nie zauważycie Państwo zbyt wielu różnic między nimi, poza kolorem, bo to najłatwiej zobaczyć. Po prostu pierwsze co się rzuca w oczy to kolor i wzrost. Jednak z upływem czasu, umawiając się na spacery z innymi właścicielami charcików, dostrzeżecie różnice jakości w danych psach. Dlaczego niektóre wyglądają tak zachwycająco? Mają pięknie czarno pigmentowane fafle, ciemne oko, oprawę oczu, czarne nosy, albo gęstą sierść porastającą szyję i brzuszki, a inne wyglądają jak ostatnie nieszczęście trzęsąc się i w połowie będąc łysymi, ze sporym kamieniem na zębach, nieświeżym oddechem, czy wypłukanymi z koloru nosami. Dlaczego niektórych nie da się pogłaskać, a inne są serdeczne i otwarte? Dlaczego niektóre trzęsą się ze strachu, inne znów demolują mieszkanie, albo ciągle wykonują ruchy frykcyjne, z nadmierną nadpobudliwością? Albo są agresywne, co w ogóle jest niedopuszczalne w tej rasie, a zdarza się nawet w modnych hodowlach charcików.

Selekcja polega na tym, żeby dokonywać różnych wyborów przed decyzją o danym skojarzeniu. Wszystkie cechy, nie tylko te wizualne - eksterierowe  ale i cechy charakteru, będące wadami u rodziców, tylko wzmocnią się w miocie. Natomiast dobór jakościowych osobników spotęguje efekt w urodzonym miocie, przynajmniej jest na to duża szansa.

Warto odwiedzić hodowlę, zobaczyć w jakim stanie są starsze psy hodowlane, popatrzeć na spacerach, jakie charciki z jakich hodowli nam się najbardziej podobają, dlaczego akurat te?

Dobry hodowca nie będzie miał najmniejszego problemu, żeby wytłumaczyć nabywcy co stoi za ceną szczenięcia? :)     

Są jednak tacy, którzy stawiają bardzo wysokie oczekiwania cenowe, nie proponując za wiele w zamian. Są to często słabej jakości zwierzęta za bajońskie kwoty, bez jakichkolwiek badań, z niepoprawną budową, słabym pigmentem i uciążliwym charakterem na co dzień.

Nie powinno się odjeżdżać z hodowli z poczuciem „Zabrałem z litości maluszka z tego schroniska”, bo tylko zachęca się takich „rozmnażaczy” do powtarzania byle jakich skojarzeń, bez pomysłu na cokolwiek.

Prawda jest taka, że charciki dość szybko i nie za ładnie się starzeją. Wiadomo, że każdy szczeniaczek wygląda pięknie, więc jeśli na FB hodowcy są tylko słodkie fotki maluszków, a nie ma w ogóle zdjęć starszych charcików, warto poprosić o możliwość zobaczenia ich na żywo w hodowli. Przynajmniej będziemy mieli obraz, jak nasz słodki maluszek będzie wyglądał za dwa, albo cztery lata. Jeśli zakup podyktowany jest chęcią wyróżnienia z tłumu estetycznym pieskiem, pasującym do dizajnerskiego wnętrza naszego domu, ta potrzeba zostanie zaspokojona na krótko.

Dlaczego Państwo, którzy chcecie kupić przyjaciela, członka Waszej rodziny na najbliższe kilkanaście lat, nie stawiacie sami przed sobą wyższych oczekiwań, dużo ważniejszych niż sam kolor? Kupując pralkę, sprawdzacie modele, czytacie opinie w internecie, a kupując żywą, delikatną istotę, której leczenie przez kilkanaście lat może wielokrotnie przekroczyć kwotę zakupu nowego samochodu z salonu…traktujecie tak lekko, prawie bezrefleksyjnie, kierując się tylko umaszczeniem przyszłego szczeniaka? Nie trzeba chyba nikomu pisać jaką odpowiedzialnością jest decyzja o zakupie szczenięcia. To decyzja determinująca najbliższe lata waszego życia, angażująca spore pokłady energetyczne, często decyzja okupiona sporymi wyrzeczeniami, poświęceniem.

Czy nie lepiej podejść do tej decyzji poważnie i odpowiedzialnie? Czy nie fajnie byłoby spędzić z charcikiem radosnych 14 lat w zdrowiu? Móc jechać z nim na wakacje, uprawiać poranny jogging, mieć wiernego, dopasowanego do naszych potrzeb życiowych przyjaciela, kompana?

A jaki może być inny scenariusz? Otóż może być tak, że mamy wreszcie tą upragnioną, nieosiągalną błękitną suczkę! Cieszymy się, triumfujemy, że udało się w końcu „zdobyć”, wyszarpać w konkurencyjnym biegu o błękitne szczenię to jedno, upragnione, wymarzone! Kupiliśmy KOLOR i czujemy się zaspokojeni. Mamy to co chcieliśmy.

Nagle pojawiają się problemy, szczeniak szybko się łamie, hodowca w zasadzie wcześniej bardzo miły, nagle nie odbiera telefonów, unika kontaktu, nie wspiera, wręcz sugeruje, że to nasza wina, że doszło do złamania. Szczeniak oprócz tego, że był drogi, teraz po operacji jest dwa razy droższy, a jeszcze rehabilitacja. No i wszędzie te kupy i siki! Nawet na kanapie potrafi zrobić jedno i drugie. Po paru miesiącach od zakupu nasze życie przypomina jedną wielką nerwówkę, jesteśmy rozdrażnieni, niewyspani, w zasadzie nie znamy naszego psa, bo zamiast się nim cieszyć i poznawać nawzajem, cały czas walczymy z materią, brudem, niszczycielstwem, a wszyscy domownicy są sterroryzowani przez charcika i zmęczeni nim. Po kolejnych paru miesiącach wystawiamy na OLX ogłoszenie o tym, że oddamy charcika tylko w dobre ręce.

Wiem, że temu, kto stara się o zakup charcika włoskiego i czeka już naprawdę długo, to co napisałam powyżej, może wydawać się nieprawdopodobne, przerysowane wręcz, ale proszę sobie wyobrazić, że sterroryzowani przez charcika właściciele, to naprawdę nie rzadkość. O tym się po prostu nie mówi na grupach za wiele. Ludzie wymieniają się prywatnie przykrymi doświadczeniami z rasą, żalą się sobie, często nie znajdując wsparcia ze strony hodowcy, albo będąc straszonymi umowami i zapisami, żeby nie ujawniać „problemów” w sieci i na grupach FB.

Sfrustrowanych i skrajnie zmęczonych właścicieli charcików włoskich nie brakuje. Niestety :(

Dlatego tak ważne jest dopasowanie, świadomy wybór i szczerość hodowcy, który powinien zawsze od początku uprzedzić o trudnych stronach tej rasy, problemach, ewentualnych chorobach, jakie mogą wystąpić.

Jeśli hodowca nie jest w stanie podać choćby jednego powodu, dla którego powołał na świat dany miot, to należy omijać go szerokim łukiem. To są osoby, które zakupiły osobniki tej rasy tylko i wyłącznie w celu zwiększania populacji i zarabiania. Nic więcej za tym nie stoi. 

Proszę się nie obrażać i zrozumieć jeśli hodowca odmawia sprzedaży szczenięcia osobie pracującej na etat w dużej korporacji, w wielkim mieście. Proszę się nie irytować, jeśli hodowca zadaje masę pytań, często dotyczących szczegółów życia codziennego wszystkich domowników. To nie przez wścibskość, to troska o psa. Proszę nie być podejrzliwym czytając zawiłe paragrafy umowy, tam nie czai się podstęp, żeby Państwa oszukać, ale dobrze zabezpieczyć interesy psa w razie tzw. „nieprzewidzianych sytuacji”.

Zdarzyło mi się odmówić naprawdę fajnej osobie sprzedaży charcika. Po długim wywiadzie, ponad godzinnej rozmowie telefonicznej i wypełnieniu formularza z 36 pytaniami, jakie zadaję poważnie zainteresowanym, okazało się, że Pani pracuje w korporacji na etacie. Oczekiwała najspokojniejszego szczenięcia w miocie, które nic nie niszcząc i nie piszcząc, będzie spokojnie czekało tych 10 godzin w bloku, aż ona wróci z pracy. Tak, 10 godzin, a nie 8. To kolejna pułapka, bo ludzie często piszą, że charcik będzie tylko 8 h sam. Nie prawda, 8 h to trzeba na etacie odsiedzieć w biurze, a gdzie dojazd w obie strony, gdzie zakupy po drodze? Niestety ta osoba z góry zaznaczyła, że nie będzie miała możliwości zabierać charcika do biura.

Ta rasa wyjątkowo źle znosi samotność, ciężko opisać, jak one cierpią, zostawione same na wiele godzin, w dodatku maluszek, który do tej pory żył w hodowli w stadzie i spał od urodzenia otulony ciepłem ciał swojego rodzeństwa.

Co innego dorosły już charcik, 2, albo 3 letni, który czuje się bezpiecznie w swojej rodzinie, zna rytuały dnia codziennego, jeszcze jestem w stanie jakoś sobie wyobrazić te parę godzin oczekiwania, ale nie maleńkie szczenię, czy młodzież.

To są żywiołowe i szalone pieski, skaczące po meblach i głowie właściciela. W rasie mamy spory rozrzut pomiędzy psami mocno pobudzonymi, które do późnej starości zachowują się jak szczeniaki, wysoko skaczą, wymagają codziennej pracy intelektualnej, żeby je zmęczyć i takie, które sporą część dnia przesypiają i są mocno wyciszone.

Szczeniak może zdradzać pewne cechy charakteru oczywiście, które utrwalą się w dorosłym życiu, ale na pewno nie będę mogła określić do roku czasu czy będzie spokojny w przyszłości, czy szalony, ponieważ w naturze charcika nie leży wcale bycie spokojnym. To są bardzo emocjonalne i pobudzone zwierzęta, czujne, intensywnie "spalające się" w codziennych aktywnościach. Charcik przez swoją emocjonalność przeżywa rzeczywistość wielokrotnie mocniej niż pies innej rasy.

Ktoś kto zamierza zamknąć maluszka na 10 godzin w klatce, czy łazience, włączając mu radio, albo tv, nie zdaje sobie sprawy, jakim jest to barbarzyństwem dla charcika, uważam, że jest to forma psychicznej przemocy i tak nie może wyglądać posiadanie jakiegokolwiek psa, jakiejkolwiek rasy ani „opieka”.

Hodowca nie jest w stanie sprawdzić potem waszej codzienności z charcikiem, musisz sam uderzyć się w pierś i uczciwie zadać sobie pytanie, czy naprawdę chcesz zgotować istocie, którą kochasz taką codzienność? Zamontować kamerę w domu i potem podglądać z pozycji telefonu w biurze, jak szczenię rozpacza przez 10 godzin, aż do zdarcia gardełka.

Przynajmniej raz w tygodniu pojawia się post na amerykańskich i australijskich grupach dotyczących problemów ze szczeniakiem do 12 miesiąca życia. Najczęściej padają pytania, co zrobić, żeby szczenię nie płakało cały dzień, bo sąsiedzi się denerwują?

Albo co zrobić, żeby szczenię nie demolowało domu podczas nieobecności właścicieli? Najczęściej padają super rady, żeby zamknąć go na tych 10 godzin w klatce i włączyć radio, a przed wyjściem do pracy jeszcze porządnie wybiegać przy rowerze czy na rolkach. Oczywiście w ogóle nie biorąc pod uwagę, że maluszka nie wolno forsować do 12 miesiąca, jego rozwijający się układ kostny nie wytrzyma takich obciążeń.

  • Osoby, które stać na zakup tak drogiego pieska, uważam, że stać także na opłacenie w tygodniu pet sittera. W dużych miastach system opieki nad zwierzętami domowymi jest naprawdę na wysokim poziomie, są firmy, które mają swoich pet sitterów w danych dzielnicach, zaufane i sprawdzone osoby. Sama wielokrotnie korzystałam z takiej pomocy, mając epizody etatowca, a posiadając już kilka psów. Taka osoba przychodzi w ciągu dnia do twojego szczeniaka, nie tylko go karmi, zapewnia towarzystwo i zabawy, ale i wyprowadza na spacer. Jest w stanie poświęcić charcikowi około 4 h w ciągu nieobecności właściciela, a to całkowicie zmienia optykę.
  • Innym rozwiązaniem są przedszkola i hotele dla szczeniąt. Właściciele w dużych miastach zawożą maluszka rano przed pracą do takiego miejsca, niczym dziecko do przedszkola. Uważam, że jest to odpowiedzialna postawa i zapewnienie podstawowych potrzeb rozwijającego się szczeniaka. W takim miejscu maluszek ma zapewnionych wiele bodźców. Zaspokojona jest potrzeba uwagi, troski, potrzeby bliskości i kontaktu „ze stadem”.
  • Innym jeszcze rozwiązaniem jest zakup drugiego charcika. Na pewno dwa psiaki pozostawione na tyle godzin dużo lepiej zniosą samotność i oczekiwanie na powrót domowników. Pomysł wydaje się szalony, ale wbrew pozorom to bardzo mądre i praktyczne rozwiązanie. Dwa młode psy często są jak perpetuum mobile, nakręcają się, razem wybiegają, ogrzeją, dostarczą sobie nawzajem potrzebę bliskości, całkiem fajnie się rozwijają. Co prawda kontakt z właścicielem nie będzie na początku za mocny, wieź słabsza i ciężej będzie o skupienie, ale im starsze będą charciki, tym będzie łatwiej osiągnąć z każdym z nim więź i zbudować relację.

Zdarzyło mi się już, że wrócił mi do hodowli 17 miesięczny samczyk. To osobny temat jeśli chodzi o oporną naukę czystości i poruszam go bardzo szczegółowo w innych artykułach na mojej stronie. Warto zajrzeć we wszystkie zakładki i przeczytać różne wpisy, bo nie brakuje na tej stronie szczerych opisów rasy.

Podsumowując ten wpis, pragnę zwrócić Państwu uwagę, żeby naprawdę dobrze rozpoznać się w rasie, jak i w hodowlach, zanim kupicie charcika włoskiego. Można trafić dobrze i bardzo źle co też szczegółowo opisuję nie tylko w sylwetkach moich charcików (poznaj Tosię i jej nieszczęśliwą historię), ale poszczególnych artykułach poruszających te trudniejsze strony posiadania charcika włoskiego, z którymi nie spotkaliście się do tej pory w internecie (przeczytaj wpis "Zanim kupisz charcika").

Chcąc zarezerwować szczenię w mojej hodowli musicie się Państwo liczyć z dłuższą rozmową przez telefon, a potem koniecznością wypełnienia formularza z 36 pytaniami. Na koniec przejdziemy do formalności w postaci umowy rezerwacyjnej oraz umowy sprzedaży charcika, której integralną częścią są dwa obszerne aneksy, opisujące problematykę rasy.

Państwa prosiłabym o przedstawienia się, opowiedzenia trochę o sobie, swoim trybie życia, doświadczeniach z rasami psów itd.

Im więcej Państwo napiszecie o sobie, przybliżycie mi swoje osoby, tym łatwiej mi będzie zrozumieć, jakiego towarzysza szukacie dla siebie.

Są osoby, które nie cierpią być domatorami, uwielbiają wycieczki, spacery, aktywności w plenerze. Dla takich osób na pewno odpowiedni będzie charcik z zacięciem do pogoni, mocno skupiający się na pracy z właścicielem, z ogromną potrzebą ruchu.

Są też charciki nadmiernie spokojne, czasem przez gabaryt - malutkie i delikatne, które naprawdę najchętniej spędziłyby życie pod kocykiem. Takie kieszonkowe toy. Niestety, takie też się rodzą w miotach, dlatego tak ważne jest zaufać hodowcy, który zna szczeniaki od momentu narodzin, zna dobrze ich charaktery i jest duża szansa, że dobrze zasugeruje Wam wybór przyszłego charcika. To szansa na szczęśliwe wspólnie życie z podobnym zestawem potrzeb i temperamentów :)

Dziękuję jeśli dobrnąłeś w skupieniu do końca tego ciężkawego wpisu ;) Był on konieczny, bo pomoże nam uniknąć w przyszłości nieprzyjemnej wymiany zdań i kilku rozczarowań. Być może już teraz wiesz, że nawet do mnie nie zadzwonisz i że jesteś z tych co lubią wejść „po swoje” jak do sklepu, kładąc pieniądze na blacie :) Nie lubisz pisać i nie będziesz wypełniał formularza. Rozumiem i dla takich osób jest naprawdę szeroka oferta „rozmnażalni”, gdzie można wejść po psa niczym po przedmiot do sklepu. Szanujmy się jednak nawzajem i swój czas. Po to powstają te wyczerpujące artykuły i wpisy, żebyśmy mogli swobodnie wybierać z jakim hodowcą chcemy budować relacje, z jakimi ludźmi wiązać przyszłość na najbliższe kilkanaście lat.

Nie każę Ci się ze mną przyjaźnić, nawet nie musimy się lubić, ale fajnie, jak myślimy tak samo, szanujemy się i zgadzamy, że dobro charcika jest tu najważniejsze, dlatego chcemy utrzymywać kontakt i zaufać sobie nawzajem.

Jestem dla naszych obecnych i przyszłych właścicieli dostępna 24h/dobę, zawsze służąca pomocą, a w okresie świąt, wyjazdów czy wakacji zawsze możesz liczyć, że w miarę swoich możliwości zaopiekuję się charcikiem, jeśli będzie taka konieczność. Zapraszam przede wszystkim serdecznie do odwiedzenie hodowli i poznania się bliżej. Hodowla znajduje się kilkadziesiąt km od Warszawy w Nadbużańskim Parku Krajobrazowym, w Dolinie Liwca. W okresie zimowym przebywamy często z charcikami włoskimi na Śląsku, w drugim domu i lokalizacji. Zapytaj więc w danym momencie, gdzie nastąpi przekazanie szczeniaka.

Pozdrawiam serdecznie,
Małgorzata

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij