Główna Charcik Włoski Moje charciki Hodowla Handmade Teksty O mnie Kontakt

Sangue Azzurro

it all revolves around the italian sighthounds

Tosia

Nie do hodowli
Tosia | Venus War-Wien

płeć

suka

data urodzenia

03.01.2015

umaszczenie

izabelowe

kraj pochodzenia

Polska

hodowca

Albert Lisowski

imię rodowodowe

Venus War-Wien

waga

3 kg

wzrost

33 cm

osiągnięcia

Tosia to mój pierwszy charcik włoski, od tej małej kruszyny zaczęła się cała przygoda z charcikami i wielka pasja. Tosia jest najstarszym i najmądrzejszym charcikiem jakiego mam. Od początku, od szczeniaka była nadmiernie spokojna i zachowywała się jak dorosły charcik. Zawsze poważna i dystyngowana, rozumna, rozumiejąca ludzką mowę bardzo dobrze. To wyjątkowa sunia, mój mały wojownik…. Niestety historia Tosi jest bardzo przykra, łamiąca najtwardsze serca. Tosia przez swoje obciążenia genetyczne przeszła szereg operacji, ciężko zliczyć już w tym momencie ile dokładnie, ale na pewno 11, w tym przeszczep z talerza biodrowego i ma za sobą już chirurgię onkologiczną. Tosi kości łamią się jak zapałki i opornie zrastają, nie będzie przesadą jeśli napiszę, że w zasadzie nie chcą się zrastać. Albo tworzy się liza, albo martwica, albo staw rzekomy. Chirurdzy stają na głowie w jej przypadku, zawsze wprowadzając jakieś nowe rozwiązania i sposoby, otulając jej połamane kości Hydroksyapatytem czy dołączając falę uderzeniową, albo silną suplementację. Badania krwi ma dobre, zresztą powtarzane dość często i regularnie, niestety kości Tosi nie chcą się zrastać.

Żyje pod ciągłą „ochroną” i moim czujnym nadzorem, zawsze na ograniczonej przestrzeni, bez możliwości skoków. Łatwo sobie wyobrazić, jak smutne jest życie charcika, który całe swoje życie musi spędzić w kojcu, klatce, albo pokoiku, tylko z materacem na ziemi. 

Sunia w swoim życiu wycierpiała się strasznie, serce mi krwawi kiedy piszę te słowa, a łzy płyną po policzkach jak grochy. Nie da się opisać tego koszmaru, jaki przeszła ta sunia i zadziwiające jest w niej to, że wciąż nie straciła woli życia, potrafi być radosnym i pogodnym charcikiem. 

Tosia jest bardzo drobna i mała, ma 33 cm i waży niecałe 3 kg! Cały miot był bardzo drobny, niespotykanie. Tosia nauczyła mnie czym powinna być radykalna selekcja w hodowli i jak ważne jest zdrowie psa oraz całej linii hodowlanej, która się ciągnie w drzewie genealogicznym psa. 

Ostatnie jej złamanie miało miejsce w 2020 roku w lutym, złamała jedyną sprawną łapkę z przodu, która była jej przepustką do wolności, na niej biegała i na niej utrzymywała stabilnie całe swoje ciałko. To były dramatyczne miesiące, ponieważ sunia w zasadzie została w pewnym momencie bez obu przednich łap. Przy jej braku zrostu to trwało rok i miesiąc. Nie sposób opisać jej cierpienia, gryzła kraty klatki i wiła się jakby ktoś odprawiał nad nią egzorcyzmy. Zawsze nadmiernie spokojna, nagle widać było, że przeszła załamanie nerwowe, nigdy nie widziałam jej w takim stanie, bezsilnej, nie mogącej ruszyć się na siku, czy żeby podnieść się do miski z wodą. Ten trudny czas musiała być wspierana lekami uspokajającymi tak ciężko psychicznie przeżyła nagłą utratę obu przednich łap. Zamówiłam w tym czasie nawet specjalny wózek inwalidzki z kółkami, w którym Tosia mogłaby się poruszać odpychając tylnymi łapkami. Tosia nie chciała z niego korzystać, więc ostatecznie wyprowadzałam ją na zabudowanych szelkach, przód unosząc w górze, w powietrzu, a napęd dawały jej tylne łapy. Nie muszę chyba dodawać, że w tym trudnym czasie czuwałam przy niej 24/h. Najgorsze w tych wszystkich miesiącach było to, że organizm wypierał na zewnątrz płytkę, która była wewnętrznym stabilizatorem kości. Skóra pękała cyklicznie co 2 tygodnie, lała się krew i ropa. Tosia na 4 dni lądowała w kołnierzu, żeby rana znów się zagoiła, po czym cały cykl się powtarzał. I tak przez rok. Regularnie jeździłam z Warszawy na Śląsk do naszego zaufanego chirurga Dr. Fabisza, żeby wykonywać RTG. Zawsze w wielkim stresie i napięciu wyczekiwałam obrazu RTG, czy może to już? Czy może w końcu kość się zrosła, czy można wyciągnąć w końcu tę płytkę? Po roku i miesiącu tej męki, kość się w końcu zrosła i na dziś dzień (03.08.2021r.) Tosia znów cieszy się wolnością i porusza samodzielnie na tej jednej zdrowej łapce. 

4 lata temu po złamaniu kości promieniowej przeszła martwicę kości, kość promieniowa praktycznie znikła, od nadgarstka do łokcia była pustka, czarna plama na obrazie RTG. Wtedy to przeszła przeszczep z talerza biodrowego, który wykonał dr. Fabisz i udało nam się uniknąć amputacji i łapkę zachować, ale niestety niesprawną w nadgarstku i dużo krótszą. Łapka jest cieniutkim kikutem bez mięśni i służy Tosi tylko do podpierania się. 

Tosia jest pięknie i nietypowo umaszczona, ma nasycony ciemny odcień sierści w kolorze izabel, miejscami z odcieniem red, z czarną maską i czarnym ogonkiem… i jedynymi w swoim rodzaju „brwiami” też w kolorze czarnym, które dodają jeszcze głębi jej wielkim i pięknym oczom.

Tosiunia wraz z Azu są maskotkami hodowli Sangue Azzurro, Tosia wiele lat temu została wysterylizowana. Tosia ma swój fun club, swoich wiernych fanów, śledzących jej zdrowie i historie. To charcik najczęściej obdarowywany przez znajomych prezentami, drogimi ubrankami i ciekawymi gadżetami, uwielbiana przez hodowców i znana przez wszystkich. Nie ma osoby na Świecie, której byłaby obojętna historia Tosi.

Dodać muszę, że Tosia przez swoją inteligencję i wrażliwość naprawdę nad podziw godnie znosi swój los i cierpienie. Ona dokładnie zdaje sobie sprawę z każdej kolejnej sytuacji, w jakiej się znalazła, choć wiem, że może to brzmieć nieprawdopodobnie. 

Jeśli kiedykolwiek ktoś będzie Wam wmawiał, że charciki łamią się jak zapałki i to typowa cecha rasy, nie słuchajcie go, bo to nieprawda.

Tak mówią nieodpowiedzialni hodowcy, którzy pracują od lat na obciążonych liniach, gdzie z dziada pradziada charciki łamią się nawet idąc po płaskiej podłodze, a ich kości nie zrastają tak, jak u normalnego, zdrowego psa, czyli w ciągu kilku tygodni!

Mam w swoim stadzie wiele charcików, z różnych linii, które skaczą z wysoka, biorą udział w coursingach, w okresie wymiany zębów szalały, skakały z wysokich blatów i nigdy, nigdy nic się nie stało! Tosia jest jedynym takim charcikiem i śledząc od lat temat złamań, wiem, że można trafić fatalnie z zakupem, a wówczas życie charcika i właściciela zmieni się w koszmar, niczym na tykającej bombie. Można też trafić świetnie, kupując zdrowego psa z doskonałych linii i cieszyć się długim, wartościowym z nim życiem, pełnym radości i aktywności, bez strachu o zdrowie.

Na szczęście świadomość nabywców jest na coraz wyższym poziomie i nie każdy połasi się na łatwo dostępnego charcika na OLX, który jest „od ręki”, dużo taniej i bez szczególnych umów. 

Więcej na temat złamań oraz jak unikać kontuzji i wypadków opisałam w osobnych artykułach na temat zdrowia.

Galeria

rodowód

rodowód w bazie The Breed Archive

Trussardi Italica

PL JCH, PL CH, PL VCH

Burattino Italica

Sergio Il Piccolo Azzuro

Italica Z Tarnowskich Leliwitow

Rococo Italica

Montoya Il Piccolo Azzuro

Damigella Italica

Sara All'Italica

 

Bello E Impossibile Dei Raggi Di Luna

Poker D'Assi Dei Raggi Di Luna

Penelope Del Barone Rampante

Zuzia All'Italica

Victor All'Italica

Siciliana Italica

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij