Główna Charcik Włoski Moje charciki Hodowla Handmade Teksty O Nas Kontakt

Sangue Azzurro

it all revolves around the italian sighthounds

Konik i pchła

Czyli "hodowca nas oszukał sprzedając nam przerosta"

(Fragment rozmowy na jednej z grup charcikowych, dotyczący wzrostu w tej rasie. Temat wywołał wiele emocji i był żywo komentowany nie tylko przez hodowców, ale i właścicieli charcików.)

 

Małgorzata Pietralik:

Wyłapujecie w pierwszej kolejności ten wzrost, bo to najłatwiej dostrzec. Dużo trudniej dostrzec pewne anomalia w budowie, które powodują właśnie, że pewne osobniki są „karykaturą rasy”. Żeby je dostrzec, należy dobrze znać anatomię, budowę charcika i wnikliwie prześledzić komentarz do wzorca. Dzięki zdjęciom i licznym przykładom charcików zamieszczonych w tym bogatym tekście, można naprawdę dobrze zrozumieć, jak powinien wyglądać przedstawiciel tej rasy, taki najbliższy ideału, do którego hodowcy powinni dążyć.

W komentarzu do wzorca czytamy: „Charcik Włoski musi być sprawny i solidny, utrzymując przy tym typową elegancję, zakrzywione linie i ten unikalny rodzaj „tanecznego ruchu (…) *Ważne! Charcik włoski musi być postrzegany jak „wzór gracji i elegancji” - musi zawsze być bardzo elegancki i wyglądać jak mały chart, ale nie może nosić głowy ani mieć proporcji ciała takich, jak Whippet czy Greyhound (i w żadnym wypadku nie jak pinczer miniaturowy) - Charcik Włoski musi być „wysoki na nogach”, nigdy na krótkich łapach. Ciało musi mieć kwadratowe proporcje, jest on uważany za raczej krótkiego, zwięzłego psa. - Elegancki i z wyrafinowaną gracją zarówno stojąc, jak i w ruchu - Ogólna linia ciała powinna być płynna, bez ostrych zakrzywień, najbardziej pożądana w kształcie litery S. - Unikalna budowa w połączeniu z eleganckim chodem, zawsze z wysoko noszoną głową, daje tej rasie tę piękną, typową sylwetkę, zarówno w stójce, jak i w ruchu. Głowa opisywana jest jako wąska i wydłużona, elegancko rzeźbiona z nie za mocną żuchwą, delikatnie zaznaczonym stopem i równoległymi liniami czaszki i kufy, o podobnej długości.

Określenie „Gremlinek”, którego używam, nie odnosi się bezpośrednio do wzrostu, ale wyrazu pyszczka i głowy, której bliżej do małej Chihuahua albo Pinczera Miniaturowego, a nie Charcika Włoskiego. Chodzi o proporcje głowy i jej elementów, rozstaw oczu, ich wielkość, nadmierną wypukłość, szeroką mózgoczaszkę i naprawdę ostry stop. To nie są cechy głowy charcika włoskiego. Nie zapomnę jednego ciekawego wywiadu ze znaną sędziną międzynarodową, hodowcą pudli, która od lat uczestniczy w odbiorach miotów różnych ras. W wywiadzie rozmówca zadał jej pytanie co jest kryterium wysokiej oceny miotu dla niej? Odpowiedziała, że jeśli patrzymy na GŁOWĘ kilku tygodniowego szczeniaka i bezbłędnie jesteśmy już w stanie rozpoznać JAKA TO RASA. Jeśli więc patrząc na rozwiniętego i dorosłego psa mamy wątpliwości jakiej rasy jest to pies, to pojawia się wielki problem moim zdaniem. Dużo większy niż wzrost w tej rasie. Nie można fiksować się tylko na cm, zapominając czy traktując z przymrużeniem oka inne cechy, opisane we wzorcu. Nie ma tam wyboldowanych tłustym drukiem ważnych i mniej ważnych cech budowy. Wszystkie są tak samo istotne. Mam całą masę zdjęć z przykładami naprawdę brzydkich głów charcików włoskich, które kompletnie nie przypominają rasy, mimo, że mają poprawne ciało, czy wzrost w standardzie. Te zdjęcia pokazują co się dzieje jeśli do szerokich mózgoczaszek dodamy mocne żuchwy. To nie są głowy charcika włoskiego, a bardziej wyżła. Dla mnie te zdjęcia oddalają się kompletnie od rasy, w zasadzie już można by zadać pytanie "co to za rasa? czy może mix??? Dla mnie charcik z brzydką głową, a poprawnym wzrostem i budową, jest karykaturą rasy, jak dla kogoś innego przerost o cechach charcich. I kto ma rację? Wzorzec mamy opisany wyraźnie, ale krótko… na szczęście mamy do tego bogaty komentarz do wzorca z licznymi zdjęciami i przykładami, który jak się okazuje każdy hodowca interpretuje wedle swojego fiksum-dyrdum. Każdy czyta go tak, jak chce, wyłapując to co w rasie szczególnie go interesuje, przez swój filtr upodobań i swoich dążeń w hodowli. Jeden lubi przysadziste, mocne i ubite charciki z mocnymi żuchwami, a ja lubię smukłe, eleganckie i lekkie w wyrazie psy o „suchych” głowach z wąskimi mózgoczaszkami i delikatną żuchwą. Silny, wysportowany charcik nie wyklucza elegancji o której piszę, ale nie może wyglądać jak ubity pitbull z szeroką klatą, na szeroko rozstawionych łapach. Nie można zapominać cały czas o użytkowości tej rasy, charciki polowały na małą zwierzynę i jak u każdego charta pewne cechy anatomiczne opisane we wzorcu, wynikają właśnie z tej użytkowości. Np. długa i pojemna klatka piersiowa, ale tym samym wąska, tak jak cały charcik powinien wyglądać. O długiej szyi i wysoko noszonej głowie, żeby mieć dobry widok podczas polowania i pogoni. Mostek o płynnej linii w łuk i długi, kończący się na przedostanim żeberku. Dlaczego tak wiele dyskutuje się o wzroście i umaszczeniu, a tak mało o temperamencie charcików? Charakter też jest opisany wyraźnie we wzorcu, a nie brakuje agresywnych, czy nadmiernie lękliwych. Nie spotkałam się jeszcze z selekcją na charakter, o ile hodowcy chętnie by wywalali innym hodowcom przerosty, czy psy z nieprzepisowymi znaczeniami, sami nie wykluczają z hodowli agresorów. Itd itd. Pisałam to wcześniej w innym komentarzu, ale powtórzę raz jeszcze. Mam samca 42 cm, waga 8,5 kg. Jest kastratem, maskotką mojej hodowli. Mam suczkę 33 cm, która większość życia ważyła 2,5 kg w porywach do 3 kg. Jej kości zrastają się opornie, przeszła 11 operacji, ostatnie złamanie było w lutym 2020, a kość wciąż nie jest w pełni zrośnięta. Ma też na koncie chirurgię onkologiczną. Też jest wysterylizowana i jest maskotką hodowli. Każdy hodowca indywidualnie podejmuje decyzje dlaczego dokonuje selekcji i wycofuje psa z hodowli. Ja miałam kilka powodów i wiedziałam czego u siebie nie chcę, jakich cech. Gdybym widziała potencjał w psie, na pewno dwa cm w tę, czy w drugą stronę nie stanowiłyby problemu. Znam dużo gorsze przypadki pozostawiania w hodowlach np. suk z głowami, kompletnie odbiegającymi od rasy, na których hodowcy radośnie hodują, utrwalając tylko te głowy. Albo używają w hodowli repów z widocznymi wadami budowy kośćca i to takimi, które wiem, że potem trudno się pozbyć. Np. z karpiowatym grzbietem, czy „załamanie" górnej linii za kłębem, albo tzw. "złamany mostek"- klatka piersiowa wygląda, jakby miała kształt trójkąta, jest też stanowczo za krótka. Na koniec moja suczka Xulia, po matce „koniku” - przeroście. Xulia ma 36 cm i waży 4,5 kg.


Anna Szkudlarz:

Gosiu, mam podobny punkt widzenia dotyczący hodowli. Na grupach charcikowych najczęstsze dyskusje (te dotyczące samej budowy psa lub charakteru), w których wszyscy najchętniej się udzielają, to wzrost/ waga i umaszczenie. Dlaczego? Bo grupy zrzeszają głównie właścicieli 1-2 charcików nie mających żadnego doświadczenia z hodowlą czy genetyką, a te parametry są tak banalne do wyłapania gołym okiem/ zmierzenia, że można sobie podyskutować „ a mój waży 7 kg a ma dopiero 6 mcy” „ o Boże co za gigant, to hodowca Cię oszukał” itp itd. W hodowli są setki parametrów, nad którymi dobry hodowca musi myśleć zanim połączy rodziców. I naprawdę nie są to tak banalnie proste i widoczne cechy jak wzrost czy umaszczenie. Znając genetykę umaszczeń, można sterować stosunkowo prosto umaszczeniami, jakie będą się pojawiać w miotach. Dziedziczenie wzrostu jest już jednak wielogenowe i nie dziedziczy się tak prosto. Nie ma żadnej gwarancji że po rodzicach 38 cm urodzą się szczenięta również 38 cm. Oczywiście selekcja mniejszych osobników będzie nam zwiększała prawdopodobieństwo, że większe będą się rodzić coraz rzadziej, ale i tak będą. Dlaczego? Bo genetyka zawsze dąży do większego wzrostu. Genetyka jest „mądra”, bo gdyby bardziej promowała miniaturyzację, rasa by zdegenerowała. Miniaturyzacja zawsze ma niekorzystny wpływ na zdrowie gatunku. Dlatego trudniej jest utrzymać rasę, która z założenia ma być mała, na poziomie bezpiecznego wzrostu (32-38 cm), nie idąc przy tym w cechy degeneracyjne. Stąd też hodowcy często dolewają krwi większego wzrostem charcika jeśli widzą w miotach zbyt znaczne cechy miniaturyzacji np zbyt wyłupiaste oko, zbyt krótka kufa, wysklepiona i okrągła głowa. Tyle problemów może wyniknąć ze zbytniej miniaturyzacji a to nadal tylko jedna cecha budowy charcika czyli wzrost.... ja nie wstydzę się napisać, że hodowlę zaczęłam od przepięknej, lecz przerośniętej suki. Na wystawach bez trudu zdobyła Championat gdyż wzrost to była jej jedyna wada. Wtedy jako początkujący hodowca bałam się użyć jej w hodowli, bo bałam się że będzie przekazywała ten wzrost. Jednak kilku hodowców z dużym doświadczeniem i sędziów namawiało mnie wręcz, że taka suka znacząco może poprawić wiele cech w rasie, gdyż ma wszystkie inne cechy budowy wysoce pożądane oraz bardzo dobry, radosny i przyjacielski charakter a do tego była wybitnie utalentowana w coursingu. Nie zdobyła tytułów coursingowych ponieważ wtedy była jedynym charcikiem włoskim w Polsce który miał licencje i to jeszcze w klasie sprinter wiec zwykle na zawodach biegała sama z powodu braku pary  ale były zawody gdzie wygrała BIF czyli Zwycięstwo spośród wszystkich ras chartów na danych zawodach. To właśnie jej bardzo poprawna budowa i typowe cechy sportowca spowodowały że była psem tak wszechstronnym. W zasadzie nadal jest  Decyzja o dopuszczeniu tak pięknej suki do hodowli pomimo jej wzrostu była chyba najlepszą, jaką mogłam podjąć w swojej hodowli. Dzięki Lei wyprowadziłam wspaniałą linie psów o pięknych głowach, świetnej budowie, odważnych charakterach i z zacięciem sportowym. Lea jest matką Xulii, która wygrała Klubową Wystawę Chartów pod okiem największego specjalisty charcików włoskich, sędziny Bitte Ahrens Primavera. Wygrała spośród prawie 450 chartów! Perfekcyjny opis i podziw pod każdym względem. I to nie przypadek, gdyż Lea dała mi w miotach naprawdę wyjątkowo dużo pięknych przedstawicieli rasy. Hodowca mając tak cenny materiał do pracy byłby głupi gdyby go nie użył biorąc pod uwagę tylko to jedno kryterium czyli wzrost. Bo czy są psy w 100% idealne? Co by się stało gdybyśmy eliminowali piękne psy tylko dlatego że jedna cecha odbiega od reszty? Jak bardzo zmniejszyła by się różnorodność genetyczna a tym samym zdrowie rasy. Hodowca musi myśleć o wszystkim i ponosić konsekwencje swoich wyborów. Używając dużego psa do hodowli musi potem bardzo pilnować kolejnych, których będzie używał, bo nagromadzenie zbyt wielu wysokich przodków w najbliższych pokoleniach będzie skutkowało stopniowym przyrostem centymetrów. Musi więc używać reproduktorow z linii o wypracowanym niskim wzroście itd. A to nadal tylko wzrost.... a gdzie tu głowa, gdzie ruch, a charakter??? Jak wiele charcików jest lękliwych, chowających się pod stołem na widok obcych osób lub o zgrozo warczących i pokazujących zęby! To niedopuszczalne aby rasa szła w tym kierunku. Zastanówcie się więc, gdzie jest większy problem. Będziecie z takim małym towarzyszem żyć kolejne 12 lat... to lepiej mieć trochę większego ale zdrowego i zrównoważonego charcika w domu czy lepiej mieszkać ze wzorcowym 32-38 lecz chorym czy lękliwym? Oczywiście, że ideał to wzorcowy wzrost i wszystkie cechy, ale dlaczego nie ma dyskusji o charakterze? O odwadze, o talencie do sportu? Hodowca nie zawsze jest w stanie w 100% przewidzieć wzrost szczeniąt. Ja zawsze uprzedzam, że któryś może być większy lub mniejszy. Ale mimo to, nie da się tego oszacować w 100 %. Dobrym hodowcom ZALEŻY aby charciki, które wyszły od nich z hodowli były możliwie najlepszymi przedstawicielami rasy. Te psy świadczą o naszej pracy. O naszej pasji. Hodowla to bardzo trudna dziedzina. Nie ma absolutnie żadnej zasady że wzorcowy pies z wzorcowym da wzorcowe potomstwo, bo gdyby to było tak banalnie proste na świecie biegały by same ideały  nie zawsze pies utytułowany będzie najlepszym wyborem dla suki. Nie ma psów wszechstronnych, bo dobieramy psa do suki, oceniając jej braki i szukając cech, które są silnie przekazywane w liniach reproduktora i korzystne oczywiście. To sporo wiedzy z genetyki, analizy rodowodów, przodków. To nie jest jak 1+1=2 Hodowcy tu się mało udzielają bo ciężko jest czasami wytłumaczyć tą tematykę komuś, kto ma 1 charcika i zero pojęcia o dziedziczeniu, selekcji, genetyce. Dlatego proszę o trochę zaufania do nas Hodowców, bo staramy się o jak najlepszą przyszłość rasy. Kochamy tę rasę jak Wy i nie chcemy jej degeneracji. Charcik to powinien być odważny żywiołowy pies z zacięciem myśliwego. A nie trzęsący się ratlerek pod stołkiem Pańci. To Chart z krwi i kości. Silny, szybki sprawny myśliwy - a nie jakaś „popierdółka” 

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij