Dziś paskudny, bury dzień, a w powietrzu przeszywające zimno, pewnie przez dużą wilgotność powietrza. Mimo to zmobilizowałam się i zabrałam na króciutki spacer Tosię, Azu, Maman, Haluszka, Picassa i Horuska. Byli akurat na podwórku na siku, a ja planowałam jechać na krótkie zakupy do sklepu, więc zapakowałam ich do samochodu do transporterów i podjechałam z nimi na pobliskie pola blisko zabudowań. Poza Maman, która lubi się zerwać w nieznane i zazwyczaj jest zabierana 20-30 km za miasto na bezkresne pola, gdzie może faktycznie swobodnie i daleko się wybiegać, tak pozostałe pieski są bardzo grzeczne, trzymają się nogi i nie mają żadnych instynktów łowczych, więc to sama przyjemność zabierać je na pobliskie łąki blisko zabudowań. Taki spacer jest dla mnie relaksem bez napięcia i czujności, szczególnie jak „polującą” Maman prowadzę na smyczy. Tytuł wpisu nawiązuje do wielu teorii spiskowych, które od początku tego roku krążą po sieci. Teorie spiskowe mają to do siebie, że często okazują się prawdą, ale faktycznie jest to nieprawdopodobne co dzieje się z pogodą od listopada. Jestem z psami codziennie na polach, łąkach i w okolicznych lasach i zapisuję w dzienniku codziennie jaka jest temperatura i pogoda i szczerze mówiąc nie pamiętam tak ciężkich miesięcy nigdy przed laty. Ilość słonecznych dni od kilku miesięcy można policzyć na palcach jednej ręki, a jeśli już słońce wychodzi to na chwilkę i tak jest spowite kurtyną zza mgły, jak zza woalki. Nie pamiętam od kilku miesięcy takich dni, jak dawniej zimą - przed laty, że można było opalać w słońcu twarz i cieszyć oczy błękitem nieba. Oczywiście nie wierzę w jakieś samoloty zasnuwające niebo gęstą kurtyną bieli i szarości, ale na pewno sporo osób komentuje co dzieje się ze słońcem i trudno samemu nie być przybitym tak niesprzyjającą aurą, jaka panuje szczególnie na Śląsku. 90 procent czasu mamy ołowiane szaro-białe niebo i mgły.

Maman wypuszczona z samochodu dosłownie na minutkę "wolnego biegania". Resztę spaceru szła na smyczy.

Picasso

Horusek i Picasso
Mamanek
Mamanek i jej chwilka wolności :)
Maman
Azu ( Słoninka) w czerwonym polarku, a na pierwszym planie Haluszek
Pikania (Picasso)
Tosia. Tosiunia nie lubi zdjęć i nigdy nie reaguje jak wołam ją w stronę obiektywu. Od małego większość jej zdjęć jest poruszona, bo jak tylko widzi wymierzony w nią aparat, od razu ucieka:) Większość jej zdjęć udawało mi się wykonać z zaskoczenia w jej życiu. Tosia jest najstarszym i najmądrzejszym charcikiem w naszej paczce. Jest moim pierwszym charcikiem włoskim!

Tosia. Tosiunia nie lubi zdjęć i nigdy nie reaguje jak wołam ją w stronę obiektywu. Od małego większość jej zdjęć jest poruszona, bo jak tylko widzi wymierzony w nią aparat, od razu ucieka:) Większość jej zdjęć udawało mi się wykonać z zaskoczenia w jej życiu. Tosia jest najstarszym i najmądrzejszym charcikiem w naszej paczce. Jest moim pierwszym charcikiem włoskim!

Tosia. Tosiunia nie lubi zdjęć i nigdy nie reaguje jak wołam ją w stronę obiektywu. Od małego większość jej zdjęć jest poruszona, bo jak tylko widzi wymierzony w nią aparat, od razu ucieka:) Większość jej zdjęć udawało mi się wykonać z zaskoczenia w jej życiu. Tosia jest najstarszym i najmądrzejszym charcikiem w naszej paczce. Jest moim pierwszym charcikiem włoskim!

Picasso, Azu ( Słoninka) i Haluszek
Wpis autorstwa: