Home Italian Greyhound My dogs Our kennel Handmade Articles Contact

Sangue Azzurro

it all revolves around the italian sighthounds
18.02.2026

Ktoś zasłonił nam słońce

everyday life

Dziś paskudny, bury dzień, a w powietrzu przeszywające zimno, pewnie przez dużą wilgotność powietrza. Mimo to zmobilizowałam się i zabrałam na króciutki spacer Tosię, Azu, Maman, Haluszka, Picassa i Horuska. Byli akurat na podwórku na siku, a ja planowałam jechać na krótkie zakupy do sklepu, więc zapakowałam ich do samochodu do transporterów i podjechałam z nimi na pobliskie pola blisko zabudowań. Poza Maman, która lubi się zerwać w nieznane i zazwyczaj jest zabierana 20-30 km za miasto na bezkresne pola, gdzie może faktycznie swobodnie i daleko się wybiegać, tak pozostałe pieski są bardzo grzeczne, trzymają się nogi i nie mają żadnych instynktów łowczych, więc to sama przyjemność zabierać je na pobliskie łąki blisko zabudowań. Taki spacer jest dla mnie relaksem bez napięcia i czujności, szczególnie jak „polującą” Maman prowadzę na smyczy. Tytuł wpisu nawiązuje do wielu teorii spiskowych, które od początku tego roku krążą po sieci. Teorie spiskowe mają to do siebie, że często okazują się prawdą, ale faktycznie jest to nieprawdopodobne co dzieje się z pogodą od listopada. Jestem z psami codziennie na polach, łąkach i w okolicznych lasach i zapisuję w dzienniku codziennie jaka jest temperatura i pogoda i szczerze mówiąc nie pamiętam tak ciężkich miesięcy nigdy przed laty. Ilość słonecznych dni od kilku miesięcy można policzyć na palcach jednej ręki, a jeśli już słońce wychodzi to na chwilkę i tak jest spowite kurtyną zza mgły, jak zza woalki. Nie pamiętam od kilku miesięcy takich dni, jak dawniej zimą - przed laty, że można było opalać  w słońcu twarz i cieszyć oczy błękitem nieba. Oczywiście nie wierzę w jakieś samoloty zasnuwające niebo gęstą kurtyną bieli i szarości, ale na pewno sporo osób komentuje co dzieje się ze słońcem i trudno samemu nie być przybitym tak niesprzyjającą aurą, jaka panuje szczególnie na Śląsku. 90 procent czasu mamy ołowiane szaro-białe niebo i mgły.

 

DSC_9817 copy
Maman wypuszczona z samochodu dosłownie na minutkę "wolnego biegania". Resztę spaceru szła na smyczy.

DSC_9734
Picasso

DSC_9804 copy
Horusek i Picasso

DSC_9801 copyMamanek

DSC_9794 copyMamanek i jej chwilka wolności :)

DSC_9781 copyMaman

DSC_9776 copyAzu ( Słoninka) w czerwonym polarku, a na pierwszym planie Haluszek

DSC_9774 copyPikania (Picasso)

DSC_9768 copyTosia. Tosiunia nie lubi zdjęć i nigdy nie reaguje jak wołam ją w stronę obiektywu. Od małego większość jej zdjęć jest poruszona, bo jak tylko widzi wymierzony w nią aparat, od razu ucieka:) Większość jej zdjęć udawało mi się wykonać z zaskoczenia w jej życiu. Tosia jest najstarszym i najmądrzejszym charcikiem w naszej paczce. Jest moim pierwszym charcikiem włoskim!

DSC_9750 copy
Tosia. Tosiunia nie lubi zdjęć i nigdy nie reaguje jak wołam ją w stronę obiektywu. Od małego większość jej zdjęć jest poruszona, bo jak tylko widzi wymierzony w nią aparat, od razu ucieka:) Większość jej zdjęć udawało mi się wykonać z zaskoczenia w jej życiu. Tosia jest najstarszym i najmądrzejszym charcikiem w naszej paczce. Jest moim pierwszym charcikiem włoskim!

DSC_9739 copy
Tosia. Tosiunia nie lubi zdjęć i nigdy nie reaguje jak wołam ją w stronę obiektywu. Od małego większość jej zdjęć jest poruszona, bo jak tylko widzi wymierzony w nią aparat, od razu ucieka:) Większość jej zdjęć udawało mi się wykonać z zaskoczenia w jej życiu. Tosia jest najstarszym i najmądrzejszym charcikiem w naszej paczce. Jest moim pierwszym charcikiem włoskim!

DSC_9761 copy
Picasso, Azu ( Słoninka) i Haluszek

The article written by:

Małgorzata Pietralik

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website. If you continue to use this site we will assume that you are happy with it.

Close