Home Italian Greyhound My dogs Our kennel Handmade Articles Contact

Sangue Azzurro

it all revolves around the italian sighthounds
09.02.2026

Tylko ja i Włodziu

everyday life

W poniedziałek rano wróciliśmy na Śląsk, gdzie przywitała nas sroga zima i śnieg po kostki. Tym razem wybrałam się na spacer tylko z Włodziem. Włodziu bardzo potrzebuje codziennego spaceru. Po amputacji, która miała miejsce w grudniu 2025 całkiem nieźle radzi sobie na trzech łapeczkach, czasem aż za dobrze co wprawia mnie w osłupienie. Muszę być ostrożna, aby puszczać go samego, aby żaden pies w niego nie przydzwonił, nie uszkodził go i jedynej jego przepustki do wolności - lewej łapeczki. Po amputacji głównie chodził na smyczy, a pozostałą część spaceru nosiłam go na rękach. Najważniejsze dla mnie jest, żeby wciąż czuł się częścią stada i naszej normalnej codzienności. Od małego spaceruje codziennie na polach i nie chciałabym mu odebrać tej ważnej dla niego przyjemności w ciągu dnia. Inne psy stanowią dla niego jednak zagrożenie, bo on nie rozumie, że ma trzy łapki, patrząc na jego zachowanie na co dzień - dla tego psa nic się nie zmieniło, ale inne charciki go nakręcają i goni je w zawrotnym tempie. To bardzo niebezpieczne. Dlatego często spacer zaczynam tylko z Włodziem, a pozostałe psy czekają w samochodzie w transporterach. Potem podmianka, Włodzinkę zamykam, a szaleją pozostałe psy, aby nie robić kilku kursów samochodem na odległe pola.

Samotny spacer dziś z Włodziem wprawił mnie w nostalgiczny nastrój, rozczulił bardzo, przypomniał mi moje samotne wyprawy z Pemą na coursingi. Jest w tym coś niewymownie pięknego. Ja i mój piesek. Ta chwila. Wrażliwi czytelnicy na pewno zrozumieją, czym jest ta chwila kiedy idzie się tylko ze swoim pieskiem. Nie ma telefonu, nie ma rozmów z drugą osobą. Są dwa bijące serca, dwa tętna i piękno pejzażu. Każdy spacer jest wyjątkowy, każdy spacer to mały mikrokosmos zawieszony w kosmosie, chwila, która jest moja i psa, nie powtórzy się już nigdy. W takich momentach, jak dziś zapadam się w refleksyjności na wspomnienie dawnych lat. Jak to było mieć tylko jednego psa?

Tęsknię trochę do tego czasu.

Kiedy jesteśmy odpowiedzialni za stado psów, musimy mieć oczy z tyłu głowy, jesteśmy przewodnikami tego stada, dbamy o to, aby psy w różnym wieku i z różnymi potrzebami aktywności miały zaspokojony ruch w ciągu dnia, część psów czeka w samochodzie na swoją chwilę wolności. Nie zawsze można je puścić razem. To odbiera spontaniczności tej chwili, jest planowanie, napięcie, pewien niepokój w uważnym liczeniu psów, kontrola sytuacji.

Tęsknię trochę do tego czasu, kiedy miałam dwa charciki. Hodowla i ciągłe zostawianie coraz to nowszych psów, to chyba droga donikąd. To bardzo bardzo trudne i niewdzięczne zajęcie. Może trzeba zrobić krok wstecz? Być może zostanę na starość tylko z samcami, bo bez charcików włoskich nie wyobrażam sobie życia już, ale nie wiem czy bycie „hodowcą”nie zaczęło mnie uwierać na wielu polach.

 

Tylko ja i Wlodziu_na www copy

DSC_8810 copy

DSC_8821 copy

DSC_8808 copy

DSC_8702

DSC_8688 copy

The article written by:

Małgorzata Pietralik

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website. If you continue to use this site we will assume that you are happy with it.

Close