Home Italian Greyhound My dogs Our kennel Handmade Articles Contact

Sangue Azzurro

it all revolves around the italian sighthounds
22.01.2026

Ostatni miot Xulii. Podsumowanie kariery hodowlanej

kennel

DSC_7151

 

Xulia to prawdziwy skarb i podwalina mojej hodowli, to właśnie po Xulii Super Charty i Pemie (Just Joy z Koloseum) postanowiłam zostawić swoje pierwsze suczki hodowlane z przydomkiem Sangue Azzurro. Było to w roku 2021. O ile Pema zawsze była fantastyczna w każdej dziedzinie życia i w hodowli, tak z Xulią miałam pod górę w rozrodzie. Jak na ironię losu - nieziemsko piękna suczka, wprost ideał charcika włoskiego…. Puste krycia, owulacja przy bardzo niskim progesteronie, czy wreszcie niechęć do obcych samców i samego aktu krycia, powodowały, że zjadłam zęby na rozrodzie, szkoleniach, analizach i inseminacjach… Xulia jest niezwykłą suczką, bardzo jakościową, zarośniętą gęsto w każdej partii ciała, z wiecznie błyszczącą sierścią zbitą niczym mech, z wiecznie białymi zębami bez kamienia, cudowną głową, malutkimi uszkami wysoko osadzonymi na głowie, czarnym okiem i wspaniałym niezależnym charakterem, Interchampionka, Championka Litwy i Polski, Zwyciężczyni Wystawy Klubowej Chartów w 2019 roku, jak i zdobywczyni Best In Show - zdecydowanie taką suczkę chce się i planuje kryć najlepszymi samcami.

 

DSC_0112

IMG_6653internet

DSC_0081SA

70041405_2506935176019365_5144879394744958976_n

Xulia czerwic 2023_0299

 


Niestety w hodowli psów rasowych marzenia i plany nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością. Może się wydawać, że rozród psów to taka banalna sprawa?Jasne, ale chyba dla tych, którym nie zależy…albo na wsiach wśród luzem biegających kundelków.

Pierwsza dotkliwa porażka - krycie Xulii pięknym i eleganckim duńskim samcem z bardzo starym i cennym rodowodem - i puste krycie. Rozczarowanie, łzy… Drugie krycie i wyprawa do Czech z okolic Węgrowa pod Warszawą, gdzie wtedy mieszkałam 5 lat i miałam swój dom..wyprawa niezwykle skomplikowana i ambitna, bo dwa krycia zagraniczne naraz i ponad 1300 km do przejechania w jedną stronę… Pema kryta w okolicach Frankfurtu w Niemczech i zaraz trzeba było zjeżdżać do Czech z galopującym progesteronem Xulii… Po dwóch dniach spędzonych w deszczowych Czechach, niechęci Xulii do starszego już samczyka Talata David, szybka decyzja o inseminacji i znów za 30 dni wielkie rozczarowanie, niemoc i niedowierzanie :( Kolejne puste krycie. Podczas trzeciej próby krycia trafiłam na wspaniały gabinet już na Śląsku, gdzie poznałam od kuchni skomplikowany warsztat wyznaczania dni do krycia przy nietypowej owulacji. Tam nauczyłam się, że badanie poziomu progesteronu może być wręcz mylące. Tym razem na samca dla niej wybrałam młodego wówczas Mazu Sangue Azzurro, który widać było wpadł jej w oko od pierwszych chwil. Xulia jednak ma taki styl podczas kryć naturalnych, że bardzo zaczepia i nęci samczyka, ale kiedy przychodzi do połączenia, zaczyna uciekać, robić fikołki, bić łapkami samczyka po głowie i widać, że ma w tym ubaw i frajdę. Niestety 2 dni takich tańców, solidnie zmęczyły i zniechęciły młodego, niedoświadczonego Mazurka i trzeba było inseminować.  Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale Xulia za tym trzecim razem była kryta 5 dnia cieczki przy bardzo bardzo niskim progesteronie, ale usg jajników oraz jej zmiany komórkowe pod mikroskopem wskazywały na całkowity zanik jądra komórkowego i prawdopodobnie zamykanie się szyjki macicy wkrótce! Udało się i tym razem osiągnęłam z Xulią pełen miot czterech pięknych i zdrowych szczeniąt.

 

Cromosoma_13 maj2022Cromosoma Sangue Azzurro

DSC_0229SACromosoma Sangue Azzurro


Z tego miotu zostawiłam sobie suczkę Cromosoma Sangue Azzurro.  To była mocna szkoła. Wiedziałam już, że w przypadku Xulii trzeba mocno przeprogramować swoje plany i ambicje i dalekie podróże palcem po mapie marzeń odłożyć na inny czas, być może w kolejnych pokoleniach suczek… W 2023 roku po kolejnych kaskaderskich sztuczkach udało się ją pokryć moim czeskim importowanym samcem Vallo Annaperla. Niestety wszystkie szczenięta odziedziczyły po ojcu bardzo jasne oko i nie spełniały moich kryteriów hodowlanych, choć jedno z tych szczeniąt Geysir Sangue Azzurro odnosi duże sukcesy wystawowe w Japonii, jest Interchampionem, Championem Japonii i podwaliną hodowli D.G ESPOIR - AI IWATA. W 2025 przyszedł w końcu czas, aby zrealizować ważny plan hodowlany, pod który w ogóle zostawiłam Vuorijärvi Sangue Azzurro - synka Lori. Zaplanowałam inbreed na wspólnego przodka Leę z Ochoczej - piękną rosłą sukę z bardzo długą i piękną głową, założycielkę hodowli Super Charty Ani Szkudlarz - zdrową i pełną energii charciczkę z polskiej hodowli „Z Ochoczej” od Jolanty Irzyckiej-Gulik. Vuorijarvi zostawiłam tylko dla tych planów i było to jedno z najmądrzejszych posunięć hodowlanych w mojej pracy. Inbreed ponad 5%, a wewnętrz rodowodu aż 31% na Leę z Ochoczej. Obserwując latami Xulię - małą kopię swojej matki Lei, widząc jak szlachetnie się starzeje, jak zdrowa jest i jakiej jakości potomstwo daje, marzyłam, aby udało się kiedyś zrealizować te ekscytujące plany. Z tego połączenia zostawiłam nieprzeciętnie piękne dwie suczki - Serenę i Savankę, dzięki którym będę dalej mogła „szlifować” i udoskonalać taki typ charcika jaki jest mi najbliższy.

Serena_wrzesień2b_25Serena Sangue Azzurro

DSC_9001Savanahh Sangue Azzurro

 

Każdy z nas hodowców zaczyna swoją pracę i przygodę hodowlaną na suczkach z obcym przydomkiem. Można mieć oczywiście wiele szczęścia i na stronach zagranicznych hodowli charcików włoskich można czytać o początkach z łęzką w oku, kiedy hodowca chwali się i jest pełen wdzięczności, że mógł zacząć pracę na jakiejś suczce. Można mieć farta wiele razy…ale pytanie co dalej ten hodowca zrobi z kolejnymi pokoleniami? Klasę hodowcy, jego inteligencję, analityczny umysł i pewną spójność rodzących się w hodowli szczeniąt, możemy ocenić dopiero w kolejnych pokoleniach. Po rezultatach. Jest wiele przydomków, które zaprzepaściły swoje cenne klejnoty - cenne psy, które stanowiły podwaliny ich drzew i budowanych latami linii hodowlanych. Skupilii się na mało istotnych detalach, byli małostkowi, otoczeni złymi doradcami, albo nie obdarzeni samodzielnym myśleniem i odwagą, aby śmiało brnąć w jakiś rodowód i utrwalać u siebie najszlachetniejsze cechy danego psa czy całego drzewa.

Mimo, że mogłam już zakończyć rozród Xulii w 2025 roku, mając po niej Cromosomę, Serenę i Savankę, z dawnych lat zostało mi wciąż niezrealizowane marzenie, aby znów połączyć Xulię z czarnym samcem, marzyłam, aby zakończyć jej karierę hodowlaną czarnym miotem, zostawiając czarnego maluszka. Xulia miała wcześniej miot z czarnym samczykiem na Litwie w 2022 roku, ale nie do końca pasowały mi rezultaty tego połączenia, nie zostawiłam sobie żadnego szczenięcia. Krążyłam myślami wokół jednego dla niej samca od roku, ale znów oddalonego od Polski 1300-1400 km. Czułam motyle w brzuchu na to połączenie, ale z drugiej strony paraliżował mnie strach tych decyzji jakie się ważą. Xulii wiek, ryzyko, nieudanego krycia naturalnego, odległość, zima…… W sytuacji, gdyby się nie udało, już nie byłoby szans na powtórkę z racji wieku Xulii i regulaminu. W domu jedyny czarny samiec to szczenię dopiero co sprowadzone z USA, bez uprawnień do hodowli, a dla Xulii ważne było, żeby to był któryś z naszych samczyków właśnie….bo tylko ich Xulia toleruje. Szybka decyzja, przeliczanie gamet, konsultacja z moją koleżanką Kasią - znawcą genetyki, że jest szansa na czarnulki z naszym Nói, który ma bardzo unikatowy układ Alleli i pod spodem do czarny charcik włoski. Niestety wcześniejsze próby połączenia jej z Nói kończyły się nieudanym kryciem. Jak wspominałam Xulia bardzo się wyrywa samcom, tańcuje i mocno ich zniechęca do siebie, a Nói to szczególnie wrażliwy „dziwak” i łatwo mu odebrać ochotę jeśli nie ma potrzebnej mu romantycznej atmosfery :)

Oczywiście tak jak zawsze podczas każdego krycia, miałam w sercu konkretną intencję i obraz co chcę osiągnąć z tego połączenia: parkę czarnych charcików włoskich z kumulacją na głowy, jakie mają i Nói i Xulia, szczególnie ich osadzeniem oczu, ekspresją i wąskimi mózgoczaszkami. Xulia nieco długawa, Nói mocno wpisany w kwadrat na długich nogach… dwa niezwykle przyjacielskie, ale zarazem niezależne charaktery, para naprawdę doskonale dopasowana, więc nie ukrywam, że oczekiwania wobec tych maluchów są spore. Nói i Xulia połączyli się zaledwie na 10 min, więc miałam obawy czy w ogóle coś z tego będzie…. Nigdy nie powtarzam kryć, kryję tylko raz.


DSC_0327c

DSC_0201

DSC_0354

DSC_0698 copyNói Albinói Sangue Azzurro

Miałam ogromną potrzebę opisać to wyjątkowe połączenie psów, rozwlekle strasznie za co przepraszam:), ale bez tego rozbudowanego zaplecza „problemów” i wyzwań jakie zawsze stwarzał mi rozród Xulii, byłoby mi trudno wyjaśnić jak ważny i jak bardzo oczekiwany jest to miot! W dodatku po moim ukochanym Nói Albinoi - synku ukochanej założycielki mojej hodowli PEMIE, ten rodowód to połączenie psów, na których miałam szczęście zacząć swoją pracę. Xulia urodziła 8 stycznia w ciągu dnia te maluchy. Spodziewałam się na dniach miotu, ale Xulia, jak większość moich suczek rodzi sama, często w nocy, bez mojej pomocy i często nad ranem witam już cały suchy miot. Tak było i tym razem. Kroiłam mięso i szykowałam w kuchni miski z jedzeniem dla stada gdzie stał kojec porodowy Xulii. Zdziwiłam się, że nie wyszła do mnie od razu podczas odgłosów krojenia mięsa na desce bo jest to suczka bardzo pazerna i czujna na temat jedzenia i wtedy zapaliła mi się żarówka „Acha, musi mieć już szczenięta, dlatego nie wyszła!”. Z bijącym sercem przeskoczyłam barierkę kojca i podniosłam górne wieko domku, a moim oczom ukazał się widok, który wgiął mnie w ziemię, a do oczu napłynęły łzy! Niemożliwe! Są czarne diamenciki!

Urodziły się dwie spore suczki i dwa mniejsze samczyki. Miałam „odłożone” dwa piękne imiona dla parki szczeniąt, które czekały już od dawna na wyjątkowe skojarzenie. Metanoja - (radykalna odnowa duchowa /zmiana myślenia) oraz Monallissima - gra liter będąca pieszczotliwym i zdrobniałym skojarzeniem z Mona Lisą Leonarda da Vinci . Niegdyś podobnie (zmieniając jedną literkę) nazwałam suczkę z mojego pierwszego miotu w 2018 roku, ale suczki nie zostawiłam sobie i to piękne imię wciąż wracało w moim sercu.

Przede mną długa droga analizy i ciężki wybór. Wiadomo, że nie zostawię czwórki szczeniąt, więc najprawdopodobniej wystawimy na sprzedaż szarą sunię, ale chciałabym mieć czas i przestrzeń na mądre decyzje, więc na ten moment nie planuję otwierać rezerwacji na któregoś z czarnulków.

 

miotM2026_Xulia&Noi

Metanoja Sangue Azzurro

DSC_7637 copy

DSC_7512 copy

DSC_7556 copy

DSC_7421 copy

DSC_7451 copy

DSC_7698 copy

DSC_7708 copy


Xulia każdego dnia swojego życia udowadnia i pokazuje mi jak wysokiej klasy potrafi być charcik włoski, niezależnie od mijających lat. Xulia zawsze lśni się jak mała foczka, jak rybik łazienkowy :) Jest tłuściutka, gęsto zarośnięta, nieustraszona, bardzo przyjacielska, niezwykle aktywna w plenerze, sporo polująca i biegająca swoimi ścieżkami sunia, a obcych od progu wita rozdając całuski i wskakując na kolana. W jej dzieciach widzę ją 1:1, nawet jej szczenięta odziedziczyły po niej jej głos, sposób reakcji na niektóre rzeczy, charakterystyczne mrużenie oczu kiedy wiedzą, że coś przeskrobały, charakterystyczny chód, czy niezwykłe gęste owłosienie, prawie czarne oko… Chciałoby się taką cudowną Xulię sklonować, ale jedyne co możemy mądrego zrobić jako hodowcy - to zostawiać potomstwo po wyjątkowych psach, aby móc w przyszłości inbreedować i wracać do tego co mieliśmy w rękach najcenniejszego. Z wielką radością i pełnym przekonaniem zostawię z ostatniego miotu Xulii kolejne pokolenie do dalszej pracy, zobaczymy jeszcze czy jedno szczenię, czy parkę szczeniąt… 

 

DSC_0018

Xulia 2025

 

The article written by:

Małgorzata Pietralik

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website. If you continue to use this site we will assume that you are happy with it.

Close