Główna Charcik Włoski Moje charciki Hodowla Handmade Teksty O mnie Kontakt

Sangue Azzurro

it all revolves around the italian sighthounds

O mnie

Miłość do charcików zapoczątkowała Tosia, mój pierwszy charcik włoski, od niej się wszystko zaczęło. Jak w przypadku prawdziwej miłości, było to gwałtowne i mocne uczucie, które przetrwało próbę czasu i wiele różnych przykrych wydarzeń, które testowały moją wytrwałość i wierność rasie.

Dziś z perspektywy czasu, myślę sobie, że może gdyby moje początki były łatwe nie nauczyłabym się tak wiele, nie nabrała tyle pokory, cierpliwości, wytrwałości, doświadczenia, a każdy jeden sukces nie smakowałby tak dobrze, jak teraz.

Zaczęłam swoją przygodę z charcikami włoskimi niewiele wiedząc o rasie, kierując się jak większość niedoświadczonych kupców łatwą dostępnością, nie weryfikowałam zdrowia rodziców i problemów genetycznych ciągnących się w danej linii psów, o których wiem dopiero teraz. Dwa moje pierwsze charciki to choroby i poważne problemy, gigantyczne wydatki na weterynarzy i operacje. Oba te charciki Tosia i Azu nie zostały nigdy włączone do hodowli, Tosia jest wysterylizowana, a Azu wykastrowany.

Powiedziałam sobie, że do trzech razy sztuka i jeśli trzeci charcik włoski będzie znów tak chory i problematyczny, nie wejdę w hodowlę. Wybrałam hodowlę z Koloseum i zarezerwowałam suczkę, czekałam w rezerwacji naprawdę długo wymieniając z Kasią Żurek dziesiątki maili na przestrzeni 2 lat. W końcu urodziła się sunia dla mnie z upragnionego skojarzenia, od strony mamy z amerykańskimi przodkami, na czym bardzo mi zależało.

To był strzał w dziesiątkę! Warto było czekać i zakupiona JUST JOY z Koloseum całkowicie skradła moje serce, spełniając moje wszelkie oczekiwania. Wiedziałam, że na tej suczce postawię swoją hodowlę.

Od dziecka zwierzęta były w moim życiu bardzo ważne, wychowałyśmy się z Siostrą prawie jak na wsi - w domu rodzinnym Babci i Dziadziusia, w otoczeniu sielskim, pełnym lasów, pól, rzeki Kucelinki. Rodzice zaszczepili nam miłość do zwierząt w domu nie brakowało psa, kota, jaszczurek, ptaków, zajęcy i kur, a bliskość Olsztyna, jurajskich skałek i przepięknych pejzaży utrwaliła na zawsze we mnie umiłowanie natury i głęboką potrzebę obcowania z nią na co dzień.

Nie wyobrażałam sobie aby prowadzić hodowlę psów bez domu i odpowiednio dużego ogrodu. Wiedziałam też, w jaki sposób będę prowadziła psy i potrzebowałam do tego odpowiednich terenów i warunków, które będą odpowiadać mojej wizji hodowli charcików włoskich.

Sprzedałam więc ukochane mieszkanie na Starej Ochocie i kupiłam niewielki dom pod Warszawą. Hodowla znajduje się w Nadbużańskim Parku Krajobrazowym w Dolinie Liwca, mieszkam tu z psami od 2017 roku i nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Moje charciki prowadzą bardzo aktywny tryb życia, nie ma dnia bez spacerów, tereny, które eksploruje z moimi psami są ogromne, a pejzaż urozmaicony. To mój raj i nie zamieniłabym tego życia na nic innego.

 

MOJA WIZJA

Dzięki przykrym doświadczeniom z pierwszymi charcikami wiem jakie psy chcę hodować - przede wszystkim ZDROWE i SILNE o stabilnej, mocnej psychice, łagodnym i przyjaznym usposobieniu. Moja wizja to charciki eleganckie, smukłe. Nie przepadam za bardzo małymi, drobnymi charcikami, w tak niewielkim ciele bardzo trudno jest dostrzec elegancję, której szukam w rasie, dlatego bliższy mojej estetyce i gustowi zawsze będzie charcik w górnej granicy wzrostu. Charakter charcika to jednak sprawa kluczowa. Co z tego, że piękny, jeśli bywają nadmiernie lękliwe, albo agresywne, czy zwyczajnie nieprzyjemne w kontakcie. Niestety w rasie i takie przypadki się spotyka, więc warto zwracać na to uwagę w wyborze szczeniaka, a komfortem byłoby poznanie rodziców na żywo. Ogromnie cenię sobie harmonię, którą mam w stadzie swoich charcików i po części to szczęście, że trafiłam akurat na tak wspaniałe charaktery, a po części kwestia wychowania oczywiście, jednak należy to podkreślić, że to rasa pierwotna, długowieczna i naprawdę charakter psa powinien być na pierwszym miejscu, to my potem będziemy żyć z psiakiem kolejnych kilkanaście lat. 

Z pewnością wszystkie moje obecne decyzje i przyszłe w wyborze samców dla moich suczek, determinować będą powyższe cele i założenia.

Moje charciki włoskie mają wykonywane badania genetyczne i powtarzane co roku, lub dwa lata badania kliniczne. Badam oczy, rzepki, tarczycę, serce, a dwa razy w roku psy mają sprawdzaną morfologię z rozszerzonym jonogramem, dzięki której kontroluję czy dieta, na której są, jest na pewno odpowiednio bilansowana dla każdego z nich z osobna. Od właścicieli samców, których wybieram do rozrodu wymagam tego samego - udokumentowanych badań genetycznych i klinicznych. Ważny jest też wywiad i znajomość danych linii, szczególnie jeśli chodzi o złamania.

Chciałabym hodować psy zdrowe i piękne, jak najbardziej zbliżone do wzorca rasy, jednak z cechami na które stawiam i które są dla mnie najważniejsze. Szukam domów, które nastawione są na aktywny tryb życia z psem, ludzi, którzy rozumieją potrzeby rasy, znają ich historię i przeznaczenie, rozumieją, że to psy myśliwskie, a nie „toy” - dekoracja salonu. 

Chciałabym żeby przyszli właściciele charcików wychodzących ode mnie z hodowli mogli cieszyć się zdrowymi, pięknymi charcikami o zrównoważonej psychice. Naprawdę życie z charcikiem może być czystą przyjemnością, albo może być istnym horrorem - życiem jak na cykającej bombie, coś o tym wiem.

Na mojej stronie zamierzam poruszać problematykę rasy, wady, zalety, jej specyfikę - dość obszernie i szczerze, warto więc śledzić sekcję blogową „everyday life”, gdzie opisywane jest życie codzienne z tymi wyjątkowymi psami oraz zakładki z wywiadami i artykułami.

Serdecznie zapraszam do przyjemnego spędzania czasu na mojej stronie, do kontaktu telefonicznego czy odwiedzin hodowli na żywo.

Małgorzata Pietralik

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Zamknij